Tłuszczonka wiejska

Pewnie, że fajnie jest kosztować egzotycznej kuchni - dlatego wśród moich przepisów jest całe mnóstwo receptur, których realizacja zabiera nas w daleką, kulinarną podróż. Odbywając te podróże nie wolno (i pewnie nie chcemy) zapominać o specjałach naszej rodzimej kuchni. Dziś chciałaby podzielić się z Wami prawdziwym rarytasem, który będąc tanim, łatwym i szybkim w przyrządzeniu, wieńczy włożony czas i pracę, wybornym wprost smakiem. Każdy wszak lubi sięgnąć do tradycyjnych wiejskich przepisów, aby zgotować sobie i domownikom przepyszne smarowiło, które jest znakomite, gdy je się je ze świeżym chlebem, jak również (o czym za chwilę Was przekonam), może stać się nieocenionym sposobem na przygotowanie zeń bardziej „zaawansowanych” dań, w tym świątecznych! W sklepach spotykamy szeroką ofertę różnego rodzaju smalców, czy tłuszczonek, które od biedy nas zadowalają. Nic jednak nie zastąpi prawdziwej swojskiej tłuszczonki, która winna znaleźć swoje stałe miejsce w lodówce. Zawsze warto bowiem mieć w odwodzie gliniany garnczek z tym wybornym wiejskim specjałem, ot żeby przegryźć cos pysznego na szybko, zjeść dobrą kolację, wypełnić (tak estetycznie, jak i smakowo) biesiadny stół przy spotkaniu pod staropolskim wezwaniem, czy wreszcie, aby mieć własny aromatyczny tłuszcz wykorzystywany przy realizacji wielu ciekawych dań. No to do roboty! Nie zbierajcie jednak  zbyt wiele siły, bo jak obiecałam nie będziemy dziś mieć wiele pracy.

Do przygotowania około 1,5 l tłuszczonki potrzebujemy:

1 kg surowej słoniny wieprzowej

600 g surowej łopatki wieprzowej

2-3 cebule

sól

Słoninę kroimy w bardzo drobną kosteczkę lub wprzódy na kawałki, po czym przepuszczamy raz przez maszynkę do mielenia mięsa i przekładamy do naczynia. Łopatkę podobnie jak słoninę – siekamy lub mielimy i również przekładamy do osobnego naczynia. Cebule (3 mniejsze lub 2 duże) kroimy bardzo drobno i do miseczki.

Tłuszczonkę wytapiamy na patelni albo rondlu, na tyle wysokich, aby wszystkie składniki nam się do nich zmieściły. Ja (tradycyjnie już!) używam do tego woka i tym naczyniem będę operować podając przepis.

Do woka wrzucamy całą słoninę i na średnim ogniu wytapiamy, aż skwarki zrobią się szkliste i zanurzą się w sporej ilości smalcu. W trakcie wytapiania skwarki należy raz po raz przemieszać, żeby nie przywierały do woka. Kiedy smalcu jest już sporo wrzucamy do woka mięso, mieszamy sukcesywnie i kontynuujemy wytapianie. Solimy do smaku. Kiedy mięso się upiecze (należy spróbować odrobinę – UWAGA GORĄCE!!!), tzn. będzie miękkie, dorzucamy cebulę. W tym momencie należy znacznie zmniejszyć gaz, tak by w zbyt wysokiej temperaturze cebula nie spaliła się, tylko upiekła. Kiedy kawałeczki cebuli zaczną zmieniać kolor na złoty, znak to że tłuszczonka jest gotowa! Zlewamy ją do kamionkowego garnczka lub miski (całą tłuszczankę do jednego naczynia) i odstawiamy do całkowitego wystygnięcia.

A teraz słów kilka o wariacjach na temat tłuszczonki. Można jej używać do smażenia różnych rzeczy, jak chleb, czy ziemniaki. Można dodać ją do tłuszczu, na którym smażymy mięsa, czy jajecznicę. Wspaniałym daniem na święta może być KARP SMAŻONY Z JAJKAMI, na którego przepis podaję wraz z recepturą na tłuszczankę, bo bez niej nie będzie karpia.

Przygotowujemy tradycyjnego, krojonego w dzwonka, smażonego karpia (solonego i obtoczonego w mące). Tuż przed zdjęciem ryby z ognia, na osobnej patelni na sporej ilości tłuszczonki (czubata łyżka na każde 2 jajka) smażymy całkiem związaną  jajecznicę. Jajka zraz ze skwarkami wykładamy na i obok ryby i polewamy tłuszczem ze smażenia jaj. Danie przyozdabiamy natką pietruszki. Podajemy z sosem chrzanowym na zimno (polecam mój przepis) i z razowym pieczywem. Zapewniam, że w dzisiejszych czasach, w których mięsa zostały dopuszczone na wigilijny stół, taki karp stanie się prawdziwym przebojem (m.in. mojego tegorocznego świątecznego stołu), bo jest przepyszny! Spróbujcie koniecznie!!!