Shoarma

Dziś żadna tam sztuka kulinarna, bo rzecz bazująca na gotowej przyprawie. Niemniej jednak warto, bo jedzenie pierwsza klasa! Przygotujemy sobie SHOARMĘ (SZARMĘ).

Mięso będziemy przyprawiać gotowa mieszanką, a sos zrobimy od początku do końca własnoręcznie. Sos zresztą nadaje się do innych dań, np. do pieczonych mięs na zimno, do ziemniaków, czy frytek, a nawet do porannych parówek. Dlatego też została dodatkowo umieszczone w dziale „dodatków”.

Naszą shoarmę można przygotować z kurczaka (filety z piersi) lub z wieprzowiny (szynka), więc ze składników „łatwodostawlanych”, jak to zwykle z moimi przepisami bywa. Dodam jeszcze, że cudownie sprawdzi się połączenie obu proponowanych przeze mnie gatunków mięs, który to mix podniesie jeszcze walor dania i pomnoży splendor osoby przygotowującej ;)

No to do roboty! Do przygotowania potrzebujemy (dla 4 osób):

1 kg mięsa (szynka wieprzowa, filety z piersi kurczaka albo po połowie obu tych mięs)

30-40 g gotowe przyprawy tureckiej SHOARMA (to sporo, ale tak ma być!)

pół szklanki oleju (tego też dużo, no cóż takie danie...)

0,5 l kwaśnej śmietany 18%

1 pęczek świeżego koperku

Pół główki czosnku

Pieprz, sól, cukier, ocet

Przygotowanie najlepiej rozpocząć na parę godzin przed podaniem dania, bo pomimo że robi się je bardzo szybko, warto wcześniej zamarynować mięso, żeby się przegryzło - nie jest to absolutnie konieczne, bo przyprawa jest bardzo aromatyczna. Mięso myjemy i kroimy w drobniutkie kawałeczki (zbliżone do kostki 1 cm³). Przygotowujemy marynatę (mieszamy olej z przyprawą), zalewamy nią mięso (jeśli shoarmę robicie z kurczaka i z wieprzowiny, to marynatę podzielcie na pół i oba gatunki mięsa zamarynujcie osobno) i starannie mieszamy, tak by obtoczyć nią każdy kawałeczek. Mięso wstawiamy do lodówki na 2-3 godziny (jak wspomniałam nie jest to konieczne, ale korzystne). Mięso smażymy na bardzo gorącej patelni (może być wok, który choć z innej części świata nadaje się do przygotowania naszego tureckiego specjału, bo znakomicie się nagrzewa). Do smażenia nie dajemy żadnego tłuszcze, za to mięso wylewamy na patelnię wraz z całym barwnym, aromatycznym olejem, w który marynowaliśmy mięso. Całość smażymy ok. 20 minut, stale mieszając. UWAGA: mięso drobiowe jest delikatniejsze, ma mniej zbite włókna, więc wymaga krótszego smażenia, jeśli więc chcecie mieszać kurczaka z wieprzowiną, najpierw wrzucicie na patelnię wieprzowinę, podsmażcie 10 minut, po czym na tę samą patelnię dodajcie kurczaka i całość smażcie kolejne 10-15 min. Kolejna UWAGA: mięso możemy usmażyć nawet dzień wcześnie i podsmażyć przed podaniem (bez negatywnych skutków dla smaku, czy wyglądu dania).  

Do przygotowania sosu potrzebujemy śmietanę. Dodajemy do niej zmiażdżony czosnek, łyżkę stołową octu (soku lub kwasku cytrynowego – ja uważam, że z octem smakuje najlepiej), drobniutko posiekany koperek oraz sól, świeżo zmielony pieprz i cukier do smaku. Mieszamy i do lodówki do przegryzienia się. Sos warto przygotować niedługo przed podaniem, bo wraz z upływem czasu jego smak będzie się wyostrzał czosnkiem (dla niektórych to może być całkiem pożądane – rzecz gustu).

Danie podajemy w nieco głębszych naczyniach, tak by mięso zdrowo (a raczej niezdrowo) pławiło się w aromatycznym oleju. Na gorące mięso nakładamy łyżką zimny sos – sporo. Shoarma świetnie komponuje się z frytkami lub pieczonymi (smażonymi) talarkami ziemniaków. Do dania przygotowujemy świeżą sałatkę, wedle upodobań. Na stół koniecznie podajemy resztę sosu zachęcając biesiadników, aby polewali nim sobie frytki i sałatkę. Do picia proponuję piwo, wodę z cytryną lub limonkami (można dodać listki mięty).

Wzmiankowaną sałatkę można przygotować z pokrojonych świeżych warzy: szatkowanej białej kapusty z tartą marchewką albo z mieszanki tego co lubimy, a jest świeże i sałatkowe, jak: różne rodzaje sałaty, pomidory, ogórki, rzodkiewki, zielenina (szczypiorek, pietruszka, koperek), różnokolorowe papryki, marynowane oliwki, itp., winegretem.

Mój sposób na sos winegret to oliwa, musztarda, suszone oregano, sok z cytryny, zmiażdżony czosnek, sól i cukier. Proporcji nie podaję celowo, bo naprawdę nie można zepsuć tego sosu. Ot trzeba połączyć podane składniki, bardzo dokładnie wymieszać i próbować, czy czegoś nie brakuje, aby było ostrawe i wyraziste.

Przyznam się nieskromnie, że moja shoarma nie odstaje od oryginalnej podawanej w knajpach, tym bardziej zachęcam do jej przyżądzenia!!!