Ryba w pomidorach z rodzynkami

Na trasie mojej kariery kulinarnej jest jedna bardzo znacząca przeszkoda: moi chłopcy nie znoszą wplatania słodkich i owocowych smaków w dania niesłodkie i nieowocowe. Tym samym nie przyrządzam mięs, czy ryb z owocami. Wyobraźcie sobie, że nawet schab z suszonymi śliwkami nie przechodzi! Moi panowie nie ruszą wątróbki, czy karkówki wieprzowej z jabłkami, choć według mnie (i reszty świata) jest to wspaniałe połączenie.

Dziś jednak chciałabym podzielić się z Wami przepisem, który opiera się na owym wyklętym przez moich domowników połączeniu. Dodamy bowiem rodzynki do ryby! „Tego nie da się zjeść!” - podsumowałby mój mąż. „Mamo mam wybrać rodzynki, czy rybę!” – powiedziałby mój najstarszy syn. „Mamusiu to jest danie, czy deser?” – rzekłby mój średni syn. Na szczęście mój najmłodszy syn nie umie jeszcze mówić, ale zapewne będzie wtórował pozostałym moim chłopcom.

Wracając do naszej rybki. W czasach kiedy jeszcze miałam sąsiadów (dziś ma moim ukochanym zielonym wzgórzu na odludziu próżno szukać takowych), potrawę tę przygotowywała urocza Pani Ania, która mieszkała pode mną, i z którą z wielką przyjemnością spędzałam czas, miedzy innymi na wspólnym gotowaniu. Jedzenie jest znakomite! Z rozkoszą zamieniłabym wzmiankowaną „greczynkę” na opisaną tu słodkawą odmianę ryby w pomidorach. Dziś jednak nieczęsto mogę jej pokosztować, bo dla siebie samej nie chce mi się jej przygotowywać, a moi domowi troglodyci kulinarni jej nie ruszą. Tym samym opisałam ją dla Was. Na zdrowie!

 

 

ukochana sąsiadka z czasów, kiedy mieszkałam jeszcze w miejscu gdzie ma się sąsiadów. a jest naprawdę pyszna i jest świetną alternatywą dla naszej rodzimej „ryby po grecku”.

Do przygotowania potrzebujemy:

500 g filetów z morskiej ryby (dorsz, morszczuk, panga)

2 cebule

paczka rodzynek

1 słoiczek koncentratu pomidorowego

2 łyżki ostrego keczupu

2 łyżeczki sproszkowanej słodkiej papryki

½ łyżeczki cukru

sól, pieprz

olej do smażenia

Wysoloną rybę obsmażamy na oleju i przekładamy do naczynia do ostygnięcia. Pokrojoną cebulę (wzdłuż i dalej na cieniutkie półplasterki) szklimy na oleju (winna zmięknąć, ale nie zbrązowieć). Następnie dodajemy rodzynki, koncentrat, keczup, paprykę, odrobinę cukru, sól i pieprz. Próbujemy – nasze kubki smakowe muszą na tak przyrządzony sos zareagować radośnie. W smaku powinien być wyrazisty i słodkawy. Jeśli będzie zbyt słodki można dodać łyżeczkę sosu sojowego. Sos odstawiamy do wystygnięcia.

Tak przygotowany sos kładziemy na spód naczynia (np. żaroodpornego z przykrywką). Następnie kładziemy warstwę ryby, a na nią warstwę sosu. Czynności powtarzamy aż do wyczerpania składników. Górną warstwę powinien stanowić sos. Przygotowaną rybę wstawiamy do lodówki.

Danie najlepiej jest przygotować 1 dzień przed podaniem, ale kto by tam wytrzymał?!