PAELLA pyszne, pożywne, cieszące oko danie, które za sprawą sposobu jedzenia wprost z wielkiej patelni, zbliża i integruje jedzących.
Paella to ryż a szafranem, do których dodaje się „co tam akurat Hiszpanowi w rękę wpadnie”. Zanim zabierzemy się za gotowanie paelli a’la Marwin należy jeszcze zdać sobie sprawę, że szafran, który jest jej podstawowym składnikiem to najdroższa przyprawa na świecie! Może to nieco dziwić, bo rzeczony szafran jest bliskim krewnym naszego zupełnie pospolitego krokusa, ale jednak. Wyobraźcie sobie teraz naszego rodzimego krokusa, który jest bliskim krewniakiem szafranu. Widzimy więc fioletowy, wiosenny, urokliwy kwiatek, którego płatki układają się w malutki kieliszek. No, i takich właśnie kwiatuszków potrzeba 150 tysięcy na 1 kilogram szafranu, przyprawy cieszącej nasze podniebienie!
Jeśli się mieszka na wsi i gotuje się spontanicznie, czyli „bez zapasu czasu na zgromadzenie niezbędnych składników, z tego co się akurat ma w domu”, a chce się przyrządzić coś extra, trzeba się uciec do małego oszustwa. Pomimo, że paella to ryż z szafranem, w naszym daniu w ogóle nie będzie szafranu!
Zrobimy więc sobie tradycyjną paellę z nietradycyjnymi przyprawami i nikomu z biesiadników nie przyznamy się, że oszczędziliśmy na szafranie i zapewniam, że absolutnie nikt się nie zorientuje.
Do przygotowania dania dla 4 osób potrzebujemy:
0,5 kg ryżu (ale nie jakiś tam szybko gotujących się wynalazków, tylko najzwyklejszego, z kilogramowego, papierowego opakowania)
0,5 kg filetów z piersi kurczaka
0,5 kg krewetek (najlepiej mrożonych, dużych, z ogonkami)
1 czerwoną paprykę
1 cebulę
1 główka czosnku
1 opakowanie (450 g) mrożonego groszku
30 dag pieczarek
2 puszki pomidorów
bulion warzywny
olej lub oliwę i masło
1 łyżkę kurkumy
1 łyżkę suszonego lubczyku
1 pęczek natki pietruszki
sok z 1 cytryny
pieprz i sól
cała cytryna
Całą paellę będziemy przygotowywać w jednym naczyniu – głębokiej patelni, wok-u albo od biedy w garnku. Pomiędzy smażeniem poszczególnych składników nie myjemy patelni – szkoda smaczku!
Przygotowanie rozpoczniemy od filetów - kroimy je w 2-centymetrową kostkę i bez solenia lekko obsmażamy na maśle. Przekładamy do miseczki. Paprykę kroimy w 2-centymetrowe, dość wąskie paseczki, pieczarki kroimy drobniutko. Pieczarki odparowujemy na patelni z tłuszczem (warto je trochę posolić – szybciej puszczą wodę). Następnie dodajemy do nich paprykę i całość jeszcze chwilę smażymy (aż papryka się pomarszczy i puści trochę koloru). Pieczarki z papryką również odkładamy.
Cebulę pokrojoną na półplasterki smażymy na dużej ilości oleju z dodatkiem masła (można oczywiście na oliwie, rzecz gustu). Kiedy zacznie mięknąć dodajemy przeciśnięty przez prasę czosnek i jeszcze chwilę smażymy, aby olej przesiąknął czosnkiem. Do tych składników wsypujemy ryż i mieszając smażymy, aż zaabsorbuje cały tłuszcz i zacznie bieleć (właściwie matowieć). Następnie dolewamy 1 litr bulionu warzywnego, kurkumę i lubczyk, pieczarki z papryką, filety i zamrożone krewetki oraz groszek (zamrożony). Całość przykrywamy i dusimy. Kiedy ryż nieco zmięknie dodajemy pomidory z puszek wraz z całym sokiem. Mieszamy i dalej dusimy, aż ryż będzie całkiem miękki. Oczywiście co jakiś czas danie należy przemieszać, a jeśli ryż „wypije” już cały bulion i sos pomidorowy, dolewamy bulionu – płyn w naszym daniu musi być stale obecny i widoczny.
Kiedy ryż jest już miękki, przed podaniem do dania dodajemy sok z cytryny oraz drobniutko pokrojoną natkę i mieszamy. Jeśli paellę przyrządzaliście w dużej patelni – postawcie ją na stole przyozdobioną kawałkami cytryny, którą danie od swojej strony można sobie skropić. Jeśli patelni nie było na stanie – nałóżcie porcje na półpłytkie talerze i tam załączcie cytrynki.
Gwoli wyjaśnienia powiem, że za sprawą szafranu oryginalna hiszpańska paella ma intensywnie żółty kolor oraz lekko ziołowy smak. Zapewniam jednak, że biesiadnicy, którzy nieczęsto raczą się tą szlachetną przyprawą nie będą w stanie uchwycić, że „nasza paella” została doprawiona kurkumą – dla koloru i lubczykiem – dla ziołowego posmaczku ;)
Do mojego przepisu wybrałam duże krewetki z ogonkami, bo wyciąganie ich z patelni palcami (za te właśnie ogonki) dzieciom daje frajdę, a dorosłych pobudza (jedzenie rękoma to doskonały afrodyzjak!). Zwracam również uwagę, że do paelli można dodać niemalże wszystko, a z pełnym powodzeniem kawałki ryby, mule, czy muszle i to oprócz kurczaka i krewetek. Na podanej bazie można też zbudować wiele wariacji na temat tego dania, a jak komuś wyjdzie jakaś fajna, nowa paella, niech się z nami nią podzieli na POGAWĘTKACH. Smacznego!