Wszystkie kobiety są małostkowe, tyle że jedne bardziej, a drugie mniej. Problem polega na tym, że dopóki Babeczki nie zdadzą sobie z tego sprawy, nie będą mogły niczego zmienić na lepsze.
Według mnie najbardziej wkurzającą rzeczą jest wmówiony przez telewizyjne feministki syndrom “dziewczyny nie dajmy się i każmy im opuszczać deskę w kiblu”. Otóż drogie Panie, on ma takie samo prawo nie opuszczać tej cholernej deski, jakie Wy macie do jej opuszczania.W moim domu dajmy na to, mieszka kilku facetów (w różnych rozmiarach), więc oczekiwanie, że będą opuszczać deskę byłoby tyranią, dyktatem oszalałego potwora. A przecież Wasi faceci to domownicy, którzy mają prawo do stanowienia prawa, a nawet wyboru ustroju.
Kolejną rzeczą są nonszalancko rzucane przez chłopców w każdym wieku, części garderoby, w tym odstawiane gdzie popadnie skarpety. Dziewczyny, jeśli nie da się czegoś zmienić to trzeba to polubić! Jeżeli jako matki lub siostry nie miałyście do czynienia z mężczyzną typu “jestem mały i mama mnie uwielbia nad życie”, pozwólcie, że Was uświadomię. O ile mama takiego malucha posiada właściwy samicy instynkt, to nie zmusza przyszłego wojownika do tak absurdalnej rzeczy jak zbieranie własnych, brudnych skarpet, bo nie taka jest i będzie w przyszłości jego rola. To ona, mama właśnie, całe jego dzieciństwo z lubością podąża za swą pociechą krok w krok i zbiera (to co porozrzucał), i sprząta (to co nabałaganił). Tym samym nie zdołał on posiąść takiej umiejętności jak wynoszenie brudów do wyznaczonego przez Ciebie ”domku dla brudów”. Proponuję zatem, aby polubić tego odebranego mamusi siłą brudaso-bałaganiarza i jeśli Wam (a z reguły tylko Wam) zależy na posprzątanym domu, to same sobie sprzątajcie! Wasze matki oprócz koszmaru jakim jest dojrzewająca dziewczynka, dostały darmową pomoc domową na jakieś 15 lat (+/- 5). Przez ta lata przyuczyłyście się do tego biegania między serialami po chacie i wyszukiwania do czego tu można by się jeszcze przyczepić, pogderać o tym i ponarzekać, a potem (nie przestając gderać), posprzątać. W tym samym czasie jego ukochana mama cieszyła się, że może po nim sprzątać i gderała tylko na swojego męża... I tak w kółko. Drogie Panie, słuchacie chwytającej za serce muzyki, oglądacie ckliwe filmy, niektóre z Was nawet czytają takie książki, a potem hop! do swojego grajdoła, w którym “mi to się absolutnie nic takiego nie przydarzy!" . W rzeczy samej się nie przydarzy, bo się czepiasz i przez swoją małostkowość nie masz czasu, żeby poczuć jakiekolwiek wzniosłe uczucia. Zresztą często w ogóle nie jest ci to potrzebne, bo klanowy Rychu kocha Grażynkę za was obie. Po kilku godzinach spędzonych przed szklanym “jedynym wiernym przyjacielem, który jak nikt mnie rozumie, bo pokazuje dokładnie to, czego pragnę”, nie masz już potrzeby doznawania czegoś własnymi zmysłami.
A teraz z życia wzięte: Jakiś czas temu pracowałam przez parę tygodni z jednym gościem. W pierwszy dzień po wypiciu herbaty i w trakcie ochoty na następną, zaczął się podnosić z krzesła w taki specyficzny sposób - żeby było widać że zamierza wstać, a najlepiej że już wstał i zaczął się poruszać, a nawet przemieszczać. Widzę, że toczy wewnętrzną walkę pomiędzy: iść wypłukać kubek (czego bez wątpienia by nie zrobił, gdyby mnie tam nie było!), a wrzucić do niego kolejny woreczek, więc proponuję, żebyśmy myli kubki raz w tygodniu w piątki, bo częściej to zwykła strata czasu, wody i cennej życiowej energii. Chłop doznał szoku i natychmiast wskoczyło z niego: " ale ty to jesteś fajna baba! Jak w domu przesunę kawałeczek solniczkę z ustalonego przez "moją" jedynego i najlepszego miejsca dla solniczki - to od razu mam Kongo, Sajgon i Baden Baden”. Biedne chłopisko! A przecież przez Was drogie dziewczyny takich jest wielu.
Naprawdę proponuję odstawcie te pierdoły! Jesteśmy małostkowe, a do tego jeszcze zasłaniamy się feminopaplaniną o tym, że świat kobiety zbudowany jest z drobnostek, i że jest to jedna z rzeczy, przez którą faceci nas nie rozumieją. Pewnie, że nie! Kto by zrozumiał dlaczego we własnym domu ma być niewolnikiem nieskończoności sprzątania i układania.
A wystarczy zdać sobie sprawę, że fajnie jest żyć w domu przyjaznym człowiekowi - w domu, w którym się jada, więc są okruszki, w domu, po którym się chodzi, więc zostają ślady, itp. Jeśli jemu nie przeszkadza stado rozjuszonych skarpet pod fotelem, to Wam dziewczyny dwa razy nie powinno! Jeśli sprzątanie to razem, bo jak się już oboje poderwiecie z kanapy, to będziecie miały okazję obejrzeć go sobie w ruchu i pokręcić przed nim pupą, a to i dla niego i dla Was jest fajniejsze od wypastowanej podłogi! Zapewniam! A jak nie wierzycie to sprawdźcie, wynikną z tego same dobre rzeczy.